niedziela, 5 lipca 2015

Spotkanie

Dni w Obozie Jupitera mijały bez wielkiego szału, nie było co robić, treningi zawody czy nawet wojny i wielkie bitwy póki co nas nie odwiedzili, każdy zajmował się sobą nawzajem ja nadal myślałem o pięknej dziewczynie z Obozu Pół Krwi, uratowałem ją gdy atakowano obóz Grecki, siedziałem teraz z Dakotą i jak zawszę rzucaliśmy sobie nawzajem piłkę z nudy.
-Hej Jas mówię do ciebie.
-Wybacz zamyśliłem się.
-Nic nowego, coś cię trapi?
-Nie.
-Jason jesteś moim przyjacielem nie od dziś, co się stało?
-Cały czas myślę o tej dziewczynie.
-Ojoj malutki Jasonik się zakochał.
-Daakota?
-Tak?
-Twój ojciec jak się robił to chyba był pijany.
-Hahahaha, trafny żart.-Nagle dostałem list.
-Któż tam do ciebie piszę Blond Supermanie?
-Moja siostra Thalia, piszę że wraz z Łowczyniami Artemidy wróciła do Obozu Pół Krwi i że chcę żebym ją odwiedził.
-I właśnie wychodzisz?
-Tak!
-Dzięki stary zostaw mnie tu samego.
-Dakota i tak wiem że polecisz teraz zadowolony do dziewczyn.
-Jak ty mnie znasz przyjacielu.-pożegnałem się z Dakotą i ruszyłem do Greckiego obozu Herosów.


                                                                 Jakiś czas później...
Że musieli tak daleko się osiedlić, w końcu zobaczyłem napis Obóz Pół Krwi, po chwili zobaczyłem masę Greków którzy wymieniali różne spojrzenia na mnie nie którzy pierwszy raz widzieli Rzymianina nagle ktoś rzucił mi się na szyję.
-Ale za tobą tęskniłam mały bracie.
-Ja za tobą też duża siostro.
-Kto ci pozwolił tak wyrosnąć i tak wyładnieć?
-Hehe tak jakoś samo przyszło, co u ciebie słychać Thalia?
-A bardzo dobrze a teraz jest lepiej bo widzę mojego małego braciszka! Niedługo 1 Lipca wiesz co to oznacza.
-Tak tak moje 17 urodziny.
-Choć Leo szaleje z radości jak się dowiedział że nas dziś odwiedzisz, nawet Nico się ucieszył co wyglądało upiornie ale ważne są intencje.-poszedłem za Thalią która cały czas opowiadała różne swoje wyprawy z łowczyniami, nie powiem ale ciekawiły mnie, doszliśmy po chwili do reszty.
-Proszę proszę Blond Superman!-Pierwszy jak zawszę przywitał się ze mną Leo mój najlepszy kumpel, ba przyjaciel, później Nico który był dla mnie jak młodszy brat, Percy i Ann, Grover, Tyson, Will i o dziwo Clarisse.Później zobaczyłem tą piękną dziewczynę.
-Leo.
-Co?
-Kto to jest? Ta dziewczyna.
-Kto co aaa ona, To Piper Mclean, córka Afrodyty ale jest inna niz te lalki barbie zabawna, mądra, waleczna i Honorowa.
-I piękna.
-Uuu Jason się zabujał, Jason się zabujał, z tego co pamiętam ostatnio ją uratowałeś, zagadaj więc.
-Chłopaki idziemy powalczyć idziecie.
-Jasne! Jason chodź!
-Zaraz do was dołączę.-gdy wszyscy poszli podeszła do mnie ta dziewczyna.
-Cześć pamiętam cię Rzymianinie, uratowałeś mi życie chciała bym ci podziękować.
-Nie masz za co dziękować, tak już mam.
-W ogóle nawet się nie przywitała, jestem Piper Mclean, córka Afrodyty
-Jason Grace, syn Jupitera.
-Młodszy brat Thali?
-Tak.
-Lubię twoją siostrę jest bardzo miła i zabawna.
-Cała Thalia.
-Wydajesz się fajny Jason, co powiesz żebyśmy wyszli gdzieś razem któregoś dnia?
-Z przyjemnością.
-823467901, dzwoń jak coś, jak będzie ci nudno albo będziesz chciał się spotkać, lecę do sióstr, pa Jason.
-Pa Piper, chyba często mi się będzie nudzić.- Ostatnie słowa powiedziałem bardzo cicho i poszedłem do reszty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz